9. Te tajemnicze zakupy Tax Free, czyli jak korzystać z tax free w Japonii. A skoro jesteśmy przy zakupach, to w Japonii jako przybysz z zagranicy możesz kupować bez podatku, czyli korzystać z Tax Free. Kupować nie wszystko i nie wszędzie, i do tego za co najmniej ¥5500, czyli ok. 150 złotych. Co ciekawe, w Japonii zazwyczaj ceny NIE
i ciesz się łatwym dostępem do ofert i rezerwacji wymarzonych wakacji! Wakacje w Japonii 2023 i 2024 z Rainbow. Najlepsze oferty last minute, wczasy i tanie wycieczki objazdowe. Wypoczynek w hotelach All Inclusive. Rezerwuj wakacje marzeń!
Znajdź nas w social mediach Ogrody cesarskie Jest to obowiązkowy punkt podczas pobytu - piękny, zadbany park, istniejący pierwotnie tylko dla radości cesarza, obecnie w dużej części udostępniany gościom położony wśród wysokościowców. Zachwyca spokojem i ciszą. Jest to oaza w środku miejskiej dżungli. Możemy tu podziwiać kształtowane od stuleci japońskie sosny bonzai o niekiedy bardzo fantazyjnych kształtach. Nigdy nie przekraczają wysokości 3 metrów. Nie mogą one bowiem zasłaniać murów Pałacu Cesarskiego. Całość terenów cesarskich jest dodatkowo otoczona fosą. Wstęp do ogrodów raz w tygodniu jest bezpłatny. Plac przed stacją metra Shibuya Jeden ze znaków rozpoznawczych Tokio, pojawia się właściwie we wszystkich zachodnich filmach, których akcja toczy się w tym mieście. Jest kwintesencją ruchliwego tłumu, który zaludnia stolice każdego dnia. Skrzyżowanie trzech ulic z mnóstwem przejść dla pieszych, które wytyczone są zarówno dookoła jak i po przekątnych. Plac otoczony jest wysokimi budynkami ze szkła i stali. Elewacje wypełnione są przez ogromne telebimy, neony i reklamy. Na lewo od wyjścia ze stacji ustawiono posąg psa ze spiżu, który stał się popularnym miejscem spotkań, głównie młodych Japończyków. Park Ueno Oprócz Pałacu Cesarskiego to jedyna wyspa zieleni zlokalizowana w centrum Tokio. Na terenie parku lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się Tokijskie Muzeum Narodowe, ogród zoologiczny, liczne rzeźby, pawilony, wystawy i świątynie. Tokijskie Muzeum Narodowe Umiejscowione w parku Ueno budynki Tokijskiego Muzeum Narodowego mieszczą w sobie różne ekspozycje dotyczące ogólnie rzecz ujmując sztuki azjatyckiej, Japonii oraz wykopalisk archeologicznych. Muzeum zajmuje 5 budynków i nawet pobieżne zwiedzenie wszystkich wystaw może zająć cały dzień. Świątynia Meiji-jingu Drewniany kompleks świątynny i parkowy wzniesiony ku czci cesarza i cesarzowej Meiji. Prosty i surowy, bez ozdobników, jednak piękny ze względu na szlachetnie linie architektury. Prowadzący doń mostek Harajuku uważany jest natomiast za miejsce kultowe ze względu na możliwość obserwacji niesamowitych kostiumów i charakteryzacji młodych Japończyków odreagowujących uniformizację ubioru. Świątynia Senso – ji Jedna z najaktywniej działających w Japonii świątynia buddyjska. Jest ona również jedną z najstarszych w samym Tokio. Świątynia znajduje się w starej dzielnicy miasta Asakusa, gdzie można jeszcze czasem poczuć atmosferę dawnej Japonii. Świątynia Ueno Toshouguu Jedna z niewielu naprawdę starych świątyń w Tokio, zlokalizowana w dzielnicy Ueno. Powstała w XVII wieku, wzniesiona na początku szogunatu ku czci shoguna Tokugawy Ieyasu. Znajduje się w niej ok 200 kamiennych latarni. Generalnie w Tokio na każdym kroku można natknąć się na mniejsze i większe świątynie buddyjskie lub szintoistyczne. Dodatkowo każda z dzielnic Tokio ma swoją określoną specyfikę i własne atrakcje turystyczne.
Podmurnej lub Szczytnej, mają do przejścia zaledwie 300-400 m do Żywego Muzeum Piernika oraz Muzeum Okręgowego, a w zasięgu wzroku pozostaje Dolina Marzeń (malowniczy park) oraz ruiny zamku krzyżackiego. Noclegi w centrum gwarantują także szybkie dotarcie do Dworca Głównego (Mostem Piłsudskiego na południe).Ełk noclegi i okolice Najlepsze ceny Rezerwuj tanie noclegi już od 30 zł, kwatery, pokoje, domki, pensjonaty, apartamenty, wille, agroturystyka Wyszukaj najlepszy nocleg w Ełku.Ostatnia azjatycka wielka metropolia. Dziesiąta. Dopełnienie naszych niespodziewanych intensywnych podróży. A jednocześnie drugie lub trzecie miasto świata (w zależności od klasyfikacji, a te są trzy). Czy szaleństwem było poświęcić na Tokio tylko 2 dni? Tak, ale w tym szaleństwie jest metoda. Spróbować chłonąć tego kolosa mocno i efektywnie. Czy się udało? Szczerze to nie – ponieważ tęsknimy i o dziwo chcielibyśmy jeszcze tu wrócić. A to u nas jest nietypowe. Ale do rzeczy… Bo z naszą nieplanowaną wizytą w Japonii było tak. Pierwotnie wyjazd na daleki wschód miał ograniczać się do Chin. Myśleliśmy, by podróżować bokami „Cesarskiego Trójkąta” pomiędzy Pekinem, Hangzhou a Xian. Jednak, gdy zobaczyliśmy, że KLM ma możliwość wystawienia nam na tym samym bilecie opcji Open Jaw z powrotem z Tokio w tej samej puli cenowej (!!!) – pomyśleliśmy – okej, idziemy na całość, nie wykorzystać takiej okazji to strata. I zrezygnowaliśmy z ostatniego tygodnia w Chinach na rzecz Japonii. ( Bilet Warszawa-Pekin/Szanghaj-Warszawa kosztował tyle samo co Warszawa-Pekin/Tokio-Warszawa ). Jedyne czego potrzebowaliśmy to kupić sobie we własnym zakresie bilet z Szanghaju do Osaki. W SprintAir znalezliśmy taki za 350 zł, więc tydzień w Japonii wskoczył nam dość nieoczekiwanie. Dziś jesteśmy mega zadowoleni z tamtej decyzji. Lot trwał krócej niż z Katowic do Rzymu 🙂 Do Tokio przyjechaliśmy szybką koleją z Kioto, po 5 dniach pobytu tam, i chyba wyrobiliśmy się w dwie godzinki. Po drodze podziwiając dwukrotnie widok na dominantę środkowej Japonii – wulkan Fuji. Robił wrażenie. Jak i sam pojazd. Tak naprawdę mając Japan Rail Pass można do Kioto pojechać z Tokio na jeden dzień (wczesne rano – pozny wieczór). Dzięki tej szybkości. Dworzec główny w Tokio to kolos, dzielący centrum miasta na dwie części, choć zaskoczy Was jego europejski wystrój a zwłaszcza zachodnia fasada. Na naszą prośbę Trivago znalazło nam hotel APA dość blisko dworca w samym centrum dystryktu Shintomicho w dzielnicy Ginza. Chcieliśmy mieć wszędzie blisko, bo to tylko 2 dni w tak dużej metropolii. Dzięki bardzo wczesnemu przyjazdowi o 8:00 meldowaliśmy się przy recepcji, zostawiliśmy bagaże i ruszyliśmy na położony obok słynny Tsukuji Market. I tak zaczęły się dwa intensywne dni w Tokio. Zarezerwuj nocleg w hotelu, w którym spaliśmy Transport publiczny, podział na dzielnice w Tokio Shintomicho, nasza „dzielnia” i baza wypadowa Kompletnie nie trzeba przejmować się poruszaniem po mieście, które ma jeden z największych systemów metra. Dzielą go między siebie 2 kompanie zarządzające: Toei i TML. Jest duża szansa, że w obrębie przynajmniej kilometra znajdziecie gdzieś jakąś stację metra. Ponadto korzystając z linii „Asakusa” koloru łososiowego dojedziemy (z przesiadką na Sengakuji lub bez) wprost na lotnisko Haneda. Tak dojechaliśmy tam o 6:00 rano ostatniego dnia. Trochę dłużej jedzie się z drugiego lotniska – Narita. Ale tez wygodnie, bo pociąg „Narita Express” pędzi godzinkę i 20 minut do samego centrum. Linia „Limousine Bus” to autobusowa alternatywa. Warto już na lotnisku zaopatrzyć się w kartę miejską „Suica”, by zaoszczędzić na biletach metra. Nawet jak będziecie tu na 2 dni. Ma ona załadowane już środki na kilka lub kilkanaście przejazdów (średnia cena przejazdu z zależności od liczby stacji to 150-220 jenów). W razie czego doładujecie ją w automacie. „Turyści na lotnisku mogą kupić bilet na wszystkie linie metra bodajże 600-700 JPY na 1 dzień, a na 3 1200 JPY, natomiast Suica to koszt 500 zwrotnej kaucji” – uściśla na fb nasz czytelnik Pedro Bez metra się nie obejdzie, gdyż pozostałe rodzaje transportu dla turystów są bezcelowe. Zwłaszcza przy tak krótkim planie na zwiedzanie czyli 2-3 dni. Kilka ważnych miejsc jest jednocześnie gigantycznymi węzłami, z których rozchodzą się 4 a nawet 5 linii albo krzyżują się dodatkowo z liniami kolejowymi. Są to: Shinjuku (dokąd dojeżdżają też pociągi z Narita, więc można tu zacząć) i Shibuya na zachodzie, Nagatacho i Otemachi w centrum oraz Lidabashi. Zasadniczo nie łudzmy sie, że w 2-3 dni zobaczymy większość ciekawych miejsc w tym mieście, ale przy bardzo intensywnym programie od rana do wieczora, możemy zobaczyć minimum połowę. Podzielmy miasto na dwie części, dwa płuca – na zachód i na wschód od linii kolejowej i parku cesarskiego. I dokonajmy wyboru – co się uda a co nie. Oczywiście w oparciu o własne preferencje. My od razu kilka miejsc odrzuciliśmy. Może niesłusznie? Ogrody Hamarikyu – pozytywne zaskoczenie z miejsc, których nie planowaliśmy wcześniej Ktoś powie, że współczesne Tokio nie ma centrum. Oczywiście jest to nieprawda, gdyż centrum miasta determinują pewne „twarde” fakty, takie jak dworzec główny, siedziby urzędów, strumień ludzki, architektura, wiek tkanki miejskiej. I takie centrum znajduje się lekkim skrzydłem na zachód o linii kolejowej i szerszym na wschód – Marunoichi. Ale klasycznego placu centralnego tu nie znajdziecie. to chyba i tak nie jest w stylu Japończyków. Natomiast jest w Tokio coś unikalnego, mianowicie autonomiczne dzielnice, które tworzą kilka jąder wokół starej części miasta (która wcale nie wygląda staro). One są mocno oddalone i często koniecznie jest pokonanie kilku stacji metra, by tam dotrzeć: Asakusa, Akihibara, Ueno, Shinjuku, Roppongi. Ikebukkuro – każda z nich ma swoją specyfikę i o każdej można się rozpisywać i spędzić tu jeden dzień. Ale nie da się zobaczyć wszystkich porządnie w tak krótkim czasie. Shinjuku najbardziej nadaje się na walkę o miano „głównego centrum miasta”, bo znajduje się tu wieżowiec Tokyo Metropolitan Government Building. BTW – darmowy punkt widokowy i duże centrum informacji turystycznej z gadżetami i mapami. Jak macie go więcej (czasu oczywiście!), poczytajcie na blogach: Byłem tu Tony Halik oraz Travelingilove – te dwa blogi znamy i cenimy jeśli chodzi o informacje podróżnicze na temat Japonii i tam zapewne jest więcej szczegółów na temat konkretnych miejsc w Tokio. Spaliśmy w hotelu APA. To taka minisieciówka butikowa. Cenowo atrakcyjna, bo z dużym wyprzedzeniem można zmieścić się w 200 zł za noc. Co tak drogo!!! Wierzcie lub nie – w Tokio i to w samym centrum miasta to jest złota cena 🙂 Hotel sprawiał wrażenie bardzo dobre, bo nawiązywał wystrojem do art deco a pokoje nie były aż tak bardzo klaustrofobiczne, jak się można spodziewać. To więc była nasza jedyna styczność z Art Deco w Tokio, bo nie udało nam się „zahaczyć” o muzeum Teien Art. A było w planie. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądał nasz pokoik w środku, pokazujemy go tu poniżej lub w tym wideo (vloga) z naszego zwiedzania Tokio. Gdzieś około 1:25 minuty. Blisko naszego hotelu stołowaliśmy się w knajpce, na rogu skrzyżowania (czarne kolory, białe japońskie napisy), prowadzonej przez tatę i syna tuż obok hotelu. Głównie rameny. Średnia cena posiłków w mieście nie przekraczała przedziału 500-700 jenów, co w kontekście tej stereotypowej drożyzny japońskiej nie było wcale takie straszne. Oczywiście są takie „bary szybkiej obsługi”, gdzie zjemy sensownie za 300-350 i są restauracje, gdzie zaczyna się cennik od 1000. Ba, Japończycy to miłośnicy dobrego jedzenia, więc są i takie z cenami kosmicznymi. Zawsze zostaje sieć 7Eleven albo Family Mart, gdzie również kupicie niezłe przekąski i tona ciepło. Co udało nam się zobaczyć w Tokio w 2 dni? Wyjątkowo musimy przyznać się, że nie jesteśmy w 100% zadowoleni z wypełnienia naszego planu zwiedzania miasta. Oceniamy go na 75% satysfakcji. Zabrakło nam możliwości odwiedzić na Roppongi oraz w Muzeum Sztuki (Teien Art) w stylu art deco a także świątyni Meiji Shrine (niedaleko na północ od Shibuya). Nie ciągnęło nas raczej na Harajuku. Te miejsca możecie wciągnąć w 48-godzinny plan zwiedzania. My musieliśmy drugiego dnia na chwilę wrócić do hotelu (na 2-3 godzinki) co rozbiło nam nie co „flow” dnia. Targ Rybny Tsuikji Market Podobno „must-see”. Zwłaszcza o poranku. O 6:00 odbywa się tu słynna aukcja, którą świetnie opisali autorzy bloga „Byłem tu tony Halik”. Ponieważ my ruszyliśmy dopiero 09:00 raczej targ zwijał się powoli, niż tętnił życiem. Ale i tak wywarł na nas wielkie wrażenie, choć co chwilę trzeba było mieć oczy dookoła głowy, by nie być rozjechanym przez wózki widłowe. No i buty. Przydadzą się wszystkie inne niż japonki. Resztki, woda, lód. Chcecie to mieć między palcami? 🙂 Japończycy to książęta jeśli chodzi o owoce morza. Przetwórstwo, kultura, dania ale też w ujęciu szerszym – gospodarczym. Przez ten kraj przelewają się miliony dolarów, związanych tylko z tą gałęzią gastronomii. Dla jedzeniowych geeków pewnie przypadną do gustu knajpki i stoiska handlowe przy wejściu do Targu Wewnętrznego (hale) i w kwartale uliczek pomiędzy Targiem Zewnętrznym a ruchliwymi ulicami. Ceny nie są wysokie a jedzenie – dość szokująco pyszne i intensywne. Wybieramy te, gdzie jest duża rotacja gości. Zdjęcie powyżej prezentuje miejscówkę, którą wybraliśmy my na „szybki lunch” – nazywała się Yoshinoya. Ogrody Hamarikyiu Skusiło nas to miejsce ze względu na bliskość ścisłego centrum. Można tu nie trafić, bo na teren parku, znajdującego się na terenie tak jakby warownego fortu, amfiteatralnie otoczonego przez wieżowce, prowadzi tylko jedno wejście – od strony hal Tsukuji Market to tylko 5 minut drogi. W rzeczywistości ten piękny kompleks parkowy, wiosną mieniący się setkami kwiatów i ziół a jesienią kolorowymi drzewami – nie ma militarnej historii – bo był wewnętrzną rezydencją jednego z japońskich rodów i powstał w wyniku osuszenia ujścia uchodzącej do morza rzeki. Pózniej pełnił funkcje dyplomatyczne – tu osiadali posłowie, oficjele i głowy wielu państw, odwiedzających Cesarstwo. Większość budynków, stawów, posiadłości z okresu sprzed bombardowań amerykańskich nie przetrwało. Odbudowano urokliwą bryłę pawilonu centralnego, zwanego „herbacianym”. Niezniszczalna okazałą się jedynie 300-letnia sosna, która pamięta czasy, w których całe Tokio było małym, drewnianym miasteczkiem. Bo tu powstał pierwszy kamienny budynek. Raptem 250 lat temu. Bardzo fajnie wspominamy wizytę tutaj. Choć to 300 jenów. Tym bardziej, że z pagórków w parku, porośniętych czarnymi sosnami azjatyckimi (rozłożyste, a nie wysokie), można dojrzeć nie tylko smukłą wieżę Tokyo Tower ale też Most Tęczowy przy ujściu rzeki Sumida oraz zabudowę Kachidoki. Dobre miejsce na pierwsze „odetchnięcie” od zderzenia z hałasem i gwarem miasta. Obrzeżami Pałacu Cesarskiego Nie ulega wątpliwości, że spacer po wschodnich obrzeżach kompleksu Cesarskiego i parku to było dla nas piękne doznanie estetyczne. Zwłaszcza dla naszych aparatów, bo światło objawiło się niespotykane. Niestety nie udało nam się wejść na teren samego Pałacu (który widzicie tu na zdjęciu na drugim planie za Mostem Njubashi), bo to generalnie jest dość trudne zadanie oprócz Parku Wschodniego, do którego wchodzimy bramą Otemon. Pałac tylko kilka razy w roku można odwiedzić i to też z wielkimi obostrzeniami. Generalnie zwiedzanie oparte jest (podobnie jak w Kioto) na wycieczkach zorganizowanych z przewodnikiem, które rezerwuje się… na ponad miesiąc do przodu. Ta, miesiąc do przodu to nie wiedzieliśmy nawet, że będziemy w Japonii 😉 Jeśli za czymś tęsknimy z Tokio i plujemy sobie w brody, że nie udało nam się spędzić tu kilku godzin dłużej to właśnie za tym miejscem. Byliśmy przy wschodnim bastionie i fosie (gdzie wchodzą reglamentowane wycieczki do Parku Wschodniego) potem chwilę przy moście – ten widok sporo nam zrekompensował. Zobaczcie zdjęcie poniżej. Oczywiście wiedząc, że będziemy tu dwa dni – psychicznie nastawiliśmy się na wiele „strat”. Ale tej jakoś najbardziej szkoda. Słusznie? Asakusa Asakusa, najdalej odsunięta dzielnica od centrum (w tych planowanych) przywitała nas drugiego dnia deszczem. To było te 25% naszego pobytu w mieście, które działało nieco depresyjnie. Generalnie drugi dzien był pochmurny, ale tu nas trochę „zlało”. Wychodząc z metra od razu skierowaliśmy się w stronę przystani TOKIO CRUISE, podążając za wyłaniającej się zza stalowych chmur Tokyo Skytree po drugiej stronie rzeki (punkt widokowy, bilet „jedyne 3000 jenów). Przystań znajduje się przy moście. Z ostatniego piętra budynku rozpościerają się fajne widoki na rzekę i dzielnicę. Stąd startuje tramwaj wodny, którym możecie wrócić aż do Odaiby czy parku Hamarikyu. Do głównej świątyni, czyli Senso-Ji strzeżonej przez imponującą bramę Kaminari, prowadzi handlowa uliczka, Nakamise, raj dla pamiątkowych „geeków”. Obok głównego pawilonu, w którym czci się buddyjskiego boga Guanyin (czy też Kannon) stoi 5-poziomowa pagoda, najwyższa w mieście. Nieco dalej za nią, za małym labiryntem uliczek znajdziemy miniaturowy Park Rozrywki Hanayashiki. Niektórzy mówili i pisali, że już zamknięty i nieco mroczny. A tymczasem on… działał. I oficjalnie działa. BTW i to od prawie 140 lat (!!!). Co przegapiliśmy? W tej dzielnicy jak posiada się chwilę dłużej podobno warto odwiedzić dobrze oceniane muzeum Edo, to muzeum z gatunku „historia miasta na przestrzeni lat”. W przypadku Tokio może to być niezwykle interesujące. Południowa Chiyoda, Park Hibiya Znajduje się na południe od kompleksu cesarskiego za sporych rozmiarów fosą. Wieczorem roi się tu od biegaczy i miłośników fitness. Tu wciśnięto w pewnym sensie „Dystrykt Rządowy”. W jednym kwartale mieszczą się niepozorne ale bardzo ważne budynki ministerstw, ratusz czy biblioteka publiczna, która leży już otulona drzewami na terenie tytułowego parku. To taki „mini Central Park”. A nawet mikro. Przylega do niego piękny (dla niektórych oczywiście – Marcin ma do nich słabość) neogotycki i modernistyczny budynek Hisei Kaikan (Hibiya Public Hall) – perła stylu Art Deco na skalę całej Azji Wschodniej. Jeden z pierwszych tokijskich wysokościowców. Park Ueno i okolice Wiedząc, że na 100% pojawimy sięw dwóch dzielnicach na a czyli Asakusa i Akihabara, zauważyliśmy, że mamy jeszcze chwilę, by pojawić się w jakimś innym miejscu na północy. Padło na Ueno, ponieważ na stosunkowo małym terenie znajduje się tu bardzo dużo ciekawych rzeczy. Zwłaszcza aleje wiśniowe, które pięknie muszą się prezentować wiosną. W Parku Ueno znajduje się też najważniejsze tokijskie muzeum – Tokijskie Muzeum Narodowe oraz kilka mniejszych, ale też interesujących: Metropolitan Art, Historii Naturalnej czy Sztuki Wschodu. Wybraliśmy te pierwsze. Gdy je zwiedzaliśmy tłum kotłował się wokół pamiątek, związanych z Claude Monetem, którego dzieła tu wystawiano w ekspozycji czasowej. Obok muzeum znajduje się mały lunapark a na południowych obrzeżach pomiędzy parkiem a Uniwersytetem staw Shinubazu, pośrodku którego stoi Świątynia Benten-Do. Tu też warto wstąpić wiosną, podglądać kwitnące wiśnie. Te alejki przewodniki nazywają Ueno-koen. Pomiędzy stawem a muzeami schowało się małe, ale urokliwe zoo (Ueno Zoo) oraz świątynia Kiyomizu Kannon-do. Wracamy do stacji metra i kolei szeroką estakadą nad torami. Gdybyśmy mieli 2-3 godzinki więcej poszlibyśmy na spacer do sąsiedniej dzielnicy – bogatej w drewnianą tkankę architektoniczną Yanaka. Znajduje się nieco dalej na zachód od Muzeum Metropolitan Art i na południe od największego tokijskiego cmentarza. Akihabara Niezapomiane wspomnienia z tej dzielnicy zawsze będą kojarzyły się z kolorami. Przesadnie intensywnymi, dziwnie wymieszanymi, obramowanymi w trójkąty i kwadraty, upstrzonymi setkami napisów. To właśnie kwintesencja japońskiej popkultury, związanej z grami wideo, rozrywką pop, kinematografią, anime. Można wymieniać i wymieniać… Przybytek rozkoszy miłośników mangi i konsoli. Czyli jak to zostało nawwt fachowo nazwane „ludzi otaku„. Ma to specyficzny, orientalny urok nawet dla tych, którzy w tej tematyce się nie odnajdują. Główną osią dzielnicy, gdzie na pewno zadrzemy oczy do góry jest Electric Town, ciągnące się od prawosławnego Soboru Zmartwychwstania (!!!) aż po most na rzece Kanda. Szukając toalety trafiliśmy do jednego z piwnicznych klubów „Pachinko”. Boże, co to za miejsce. Dziesiątki automatów do gry w długich rzędach a tam dziesiątki zaczarowanych Japończyków, podobno siedzących tu godzinami. Z leksza przerażające… Ale wspomnienie niesamowite. Bardzo polecamy. Ginza Najdroższa ulica na świecie a jednocześnie nazwa dzielnicy, kwartału na wschód od dworca kolejowego. Lokale użytkowe są tu kilkanaście razy droższe niż na Nowym Świecie w Warszawie. Jak ktoś lubi „hajlajf” i pooglądać witryny markowych sklepów, modnie ubranych ludzi (choć tokijczycy w dzielnicach biznesowych wyglądają po prostuelegancko i schludnie a nie – jak niektórzy myślą, ekstrawagancko. Do miejsc, które zobaczyliśmy można zaliczyć na pewno budynek teatru muzycznego Ginza. Z wyglądu zupełnie nie pasuje do tego miasta i kraju. Najfajniejszym miejscem w całej dzielnicy wydawało się skrzyżowanie przy Sony Building (nowoczesna architektura) oraz Harumi i Chuo, bardziej klasyczną architekturą z przełomu XIX i XX wieku. Idąc bardziej na północ dojdziemy do Mostu Nihombashi, takiego rodzynka w morzu szkła i betonu. Konstrukcji strzegą dwa lwy z brązu. Skrzyżowanie Shibuya Kto nie kojarzy tego widoku z większości filmów z Japonią czy Tokio w tle? Kultowe miejsce, tak jak Time Square w Nowym Jorku. To ruchliwe miejsce sąsiaduje z węzłem transportowym ze stacją kolejową i liniami metra. Magię temu miejscu na pewno dodaje festiwal barwnych neonów i reklam. Ma to swój urok i specyficzny unikalny klimat, podobny jak na Ahakibarze, jednak skondensowany mocniej w jednym miejscu. najlepszy widok na to miejsce znajdziemy z ostatniego piętra dworca kolejowego (zdjęcie poniżej) lub z kawiarni po stronie południowej na piętrze 7. nad drogerią Occitane (trzeba tylko coś drobnego zamówić). Tu też znajduje się pomnik słynnego psiaka Hachiko, którego historię i wierność wobec swojego pana znamy z filmu z Richardem Gere. Idąc na północ od tych okolic dojdziemy do najważniejszej ulicy dzielnicy Center-gai a jeszcze dalej, mijając linię kolejową ulicą Meji-dori do „szalonego” dystryktu Harajuku. Niektórzy stawiają go jako „must-see” wizyty w Tokio. Wyspa Tsukishima Nie udało nam się odwiedzić Odaiby, to pozwoliliśmy sobie na wieczór na Tsukishimie. Podłużna, jedna z pięciu wysp u ujścia Sumidy. Niezwykle prezentowała się na pewno tutejsza ulica jedzeniowych geeków, którą widzicie poniżej. Nie było tu ogromnego tłoku, za to każda knajpka, w której podawało się posiłki na centralnie usadowionej na stole gorącej płycie. Pomocy – jak to się nazywało? Podsumowanie i co jeszcze warto zobaczyć w Tokio? O Boże. Tym razem nie wypełnimy tego akapitu, bo najzwyczajniej się nie da. Sami widzicie, że zabrakło nam 25% do wykonania planu. Który to plan trzeba mieć, jak się jest w tym mieście krótko. Ciężko w tak chaotycznym urbanistycznie kolosie poczuć „zew spontaniczności” i podążać gdzieś bez planu. Uzupełnimy ten punkt, gdy wrócimy do Tokio kiedyś. A okazji ku temu będzie jeszcze zapewne kilka. Co prawda Marcin wygrał bilet do Tokio w konkursie na najlepszy film z Japonii, ale nie będzie mógł go wykorzystać w tym roku (urlopy, inne plany) a przekazać go nie można. Ale i tak znajoma, która była w Tokio tydzień powiedziała, że jak na 2 dni to sporo miejsc udało nam się zobaczyć. W naszym rankingu azjatyckich metropolii Tokio ląduje gdzieś w środku stawki. Ale z pewnością za doznania nieco inne niż w miastach, mających wielowiekową historię (raczej łatwiej go porównać do Nowego Jorku czy Singapuru niż Pekinu czy Stambułu) otrzymuje uczciwą ocenę 6,5/10 Mapa. Co nam się udało zobaczyć w jeden dzień i w drugi dzień (żółte i niebieskie). Oraz co nie udało nam się zobaczyć z miejsc, które planowaliśmy (czerwone) GDZIE SPAĆ: Porównaj najtańsze noclegi w Tokio | Zarezerwuj hotel w Tokio LOTY: W Chinach i Japonii byliśmy dzięki naszemu partnerowi strategicznemu czyli Air France/KLM. Co prawda niezwykle konkurencyjną cenę przelotów od niedawna oferuje nasz LOT, jednak jeśli myślicie o podróży do jakiegoś azjatyckiego kraju razem z Japonią (np. Chiny i Japonia albo Korea i Japonia) to koniecznie zobaczcie ofertę KLM z lotami od 1999 zł. Nie mówiąc już o bogatej ofercie multicity na Japonię (Kioto+Tokio albo Nagoja+Tokio). Partnerem wpisu jest KLM/AirFrance, oficjalny partner lotniczy naszego bloga. Tradycyjnie wszystkie opinie i teksty pozostają jednakże niezależne. Sprawdź ceny noclegów w Tokio Opole tanie noclegi. Szukasz noclegu w Opolu⭐? 144 propozycji w najkorzystniejszej cenie - już od 20zł w serwisie Meteor. Przeczytaj opinie, porównaj ceny i zarezerwuj nocleg!
Treść strony Wyszukiwarka biletów lotniczych Tanie loty. Szybko i wygodnie. Treść główna Ścieżka powrotu Przewodnik turystycznyTanie loty do JaponiiTanie loty do TokioHotele Szczegóły Redakcja środa, 03 sierpień 2022 17:21 Znajdź nas w social mediach Tanie hotele w Tokio. Zobacz równieżNasi użytkownicy szukali ostatnio tanich lotów z Warszawy do Barcelony, z Warszawy do Londynu i połączeń lotniczych z Gdańska do wyszukiwania: Tanie loty z Okęcia do Goteborga, tanie loty do Lizbony, loty z Warszawy do Malagi, tanie bilety lotnicze, wyszukiwarka lotów, Lot z Wroclawia do Tokio 11 23 Listopada. Alerty cenowe Ustaw gdzie i kiedy chcesz lecieć, a my zajmiemy się resztą!
Tu prezentujemy tanie hotele i pensjonaty w Barcelonie. Są to noclegi oferujące najlepszy stosunek jakości do ceny. Nie zamieszczamy paru najtańszych hoteli, które nie spełniają minimalnych standardów, albo uzyskały zbyt dużo negatywnych ocen klientów. Hostal Girona - świetne położenie, klimatyzowane pokoje, bezpłatny dostęp doNoclegi w Japonii stanowią sporą część wydatków związanych z wyjazdem do tego kraju, dlatego warto się porządnie zabrać do poszukiwań. Po pierwsze, warto rozpocząć je w miarę możliwości wcześnie, bo oferty znikają dość szybko i na koniec mogą pozostać opcje droższe lub w mniej dogodnych lokalizacjach. Widok z hotelu Hilton w Tokyo My podczas naszej podróży do Japonii korzystaliśmy z następujących portali do szukania noclegów: -airbnb airbnb służy do szukania mieszkań i pokoi prywatnych. Opcja o tyle fajna, że w cenie podobnej do 2 łóżek w pokoju hostelowym macie do dyspozycji niewielki pokój tylko dla siebie. I można podpatrzeć jak mieszkają prawdziwi Japończycy, co jest równie ciekawym doświadczeniem (maleńkie pokoje i szalenie małe łazienki, z niespotykanymi gdzie indziej rozwiązaniami, ułatwiającymi życie na tak małym metrażu). Właścicieli nigdy nie spotkaliśmy, a klucze znajdowaliśmy i zostawialiśmy w skrzynce na listy. – Tu znaleźliśmy kilka hosteli, z których usług skorzystaliśmy. Zazwyczaj dokonywaliśmy rezerwacji bezpośrednio na stronie hostelu lub kontaktując się z nimi mailowo, ale ma to jedną wadę – na hostelword mamy automatyczne potwierdzenie rezerwacji, choć dopłacamy przy tym kilka dodatkowych euro. Ja osobiście hostele bardzo lubię, o czym już pisałam tutaj. Hotel kapsułowy w Japonii – bezpośrednio na stronach hosteli/hoteli – Dokładnie tak, jak wspomniałam powyżej. Jako zasadę przyjęliśmy wydatek na nocleg na osobę rzędu 20 euro i staraliśmy się tego trzymać (choć często było to kilka euro więcej). W każdym mieście cena była niemal identyczna, zarówno w centrum jak i na obrzeżach. Najwięcej zapłaciliśmy za nocleg w hostelu kapsułowym. – na japońskich portalach, gdy szukacie tradycyjnego miejsca jak np. ryokan Tutaj dowolność jest spora, osobiście nie korzystałam ale wymieniam te, na które trafiłam w czasie poszukiwań (gdybym szukałam ryokanu, to prawdopodobnie skorzystałabym z którejś z tych stron): czy Couchsurfing – nocleg za darmo Cauchsurfing jest świetnym sposobem na oszczędzenie, jednocześnie mamy sposobność poznania lokalnych i spędzenia z nimi czasu. Nam się to jednak nie udało, mimo intensywnych poszukiwań – jedno umówione było zbyt daleko i podziękowaliśmy właścicielowi. Wcześniej nie korzystałam z takiej formy noclegu, więc moje konto nie wygląda tam wyjątkowo zachęcająco 🙂 Tak czy inaczej – zachęcam do próbowania. Spakowani? Jeśli jeszcze nie, zobaczcie co trzeba zabrać do Japonii. Józefów noclegi i tanie pokoje w Józefowie. Pokoje w Józefowie, kwatery prywatne, Serwis e-turysta.pl dostarcza Ci aktualne i atrakcyjne pomysły na nocleg w Józefowie. Nie przegap promocyjnych ofert, pamiętaj, jeżeli noclegi w Józefowie, to tylko z nami! Józefów pokoje, nocleg Józefów na każdą kieszeń. Tokio to bardzo nowoczesne miasto. Są na świecie pewne miasta, które można określić mianem kultowych. Dla mnie bez dwóch zdań na takie miano zawsze zasługiwało Tokio. Miejsce, które rozbudzało moją wyobraźnie od małego i które wreszcie miałem okazję na własne oczy zobaczyć. Moimi obserwacjami pragnę podzielić się z Wami. Dojazd do Tokio Pomysł wyjazdu do Japonii narodził się w marcu, kiedy to rosyjskie linie Aeroflot ogłosiły promocję na loty z Europy do Tokio. Szybko udało mi się namówić na wyjazd czterech przyjaciół i za niecałe 1100zł zarezerwowaliśmy bilety na trasie Rzym - Tokio - Paryż. Jest to bardzo dobra cena jeżeli chodzi o loty międzykontynentalne! Niektórzy straszyli nas przed rosyjskimi linami, ale nasze obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Nie powiem złego słowa na Aeroflot (no może poza tym, że nasze bagaże nie doleciały razem z nami do Tokio, ale była to raczej wina opóźnionego lotu, a nie samych linii), a w czasie tej podróży leciałem ich samolotami aż cztery razy (przesiadki w Moskwie w obie strony). Bardzo miła obsługa, dość dużo miejsca na nogi, zjadliwe posiłki (nigdy nie byłem fanem podniebnych kuchni) oraz ekraniki w zagłówkach na lotach do i z Azji. Mam porównanie i do LOT-u i do Aerosvita, czyli trzech głównych linii Europy Wschodniej, i jak dla mnie Aeroflot zostawia konkurencję w tyle. Przeczytaj również: Tokio - przewodnik turystyczny Jak już wspomniałem, kiedy wylądowaliśmy na Naricie okazało się, że nasze bagaże są w dalszym ciągu w Moskwie. Dostaliśmy jednak od linii 100USD na osobę na zakupy niezbędnych artykułów. Walizki przyleciały po dwóch dniach, a my urządziliśmy sobie zakupy na koszt rosyjskich linii. Okazało się także, że mając trochę pieniędzy na ciuchy i większość kosmetyków w hotelu bagaże stały się praktycznie zbędne. Ciekawa lekcja i argument do dyskusji dotyczącej podróży na inne kontynenty wyłącznie z bagażem podręcznym. Istnieje kilka alternatyw dojazdu do centrum z lotniska. My zdecydowaliśmy się na ten najszybszy, a mianowicie kolejkę z Narity. Koszt biletu to 1280 yenów (ok. 45zł) co jest bardzo dobrą ceną jak na warunki japońskie. Przejazd do centrum trwa ok. 1h 15min i możemy przesiąść się na metro lub wysiąść na jednej z głównych stacji. W naszym wypadku obyło się bez przesiadek i ze stacji Nihimbashi spacerkiem udaliśmy się do hotelu. Tokio - nocleg Szybko i bezproblemowo zameldowaliśmy się w 3* Hotelu Villa Fontaine w dzielnicy Hakozaki. Bardzo fajny hotel w dogodnej lokalizacji, blisko metra. Zaskoczyła nas wielkość pokoi, były naprawdę malutkie. Ale to standard w miastach takich jak Tokio, gdzie każdy metr kwadratowy jest na wagę złota. Ponadto były jednak wyposażone w lodówkę, telewizor i ciekawą łazienkę z wanną i toaletą, którą wspólnie nazwaliśmy “Robocop”. To z powodu panelu sterowania, który znajdował się obok i oferował różnorakie opcje higieniczno-pielęgnacyjne. Małym minusem był na pewno brak WiFi (w pokoju znajdował się za to kabel do Internetu), z którego bezpłatnie korzystać można było w hotelowym lobby. Personel hotelu był bardzo sympatyczny i pomocny nawet pomimo pewnych ograniczeń związanych z posługiwaniem się językiem angielskim. Od do hotel serwował smaczne śniadania, w stylu kontynentalnym. Oczywiście nie zabrakło tam japońskich “wynalazków” kulinarnych, które jednak mi nie przypadły do gustu. Z pewnością, jeżeli jeszcze raz wrócę do Tokio to w pierwszej kolejności sprawdzę ceny i dostępność tego hotelu. Tokio - komunikacja miejska Tak rozbudowanej sieci połączeń komunikacji miejskiej może japońskiej stolicy pozazdrościć większość miast na świecie. Kilkanaście linii metra, kursujących co chwilę we wszystkich kierunkach. Co ważne, metro nie jest tak przepełnione jak np. w Chinach, gdzie często musiałem czekać na następną kolejkę, ponieważ do wcześniejszej nie udało się wsiąść. Stacje opisane są po japońsku i po angielsku. Problemem jest fakt, że metro obsługiwane jest przez dwóch przewoźników i obowiązują różne bilety. Wyjściem z całej sytuacji jest wykupienie karty PASMO (500JPY depozytu - do odebrania w okienku przy bramkach do wejścia na perony), którą można bez problemów ładować w automatach, również w języku angielskim. Średni koszt jednego przejazdu to 200 jenów (2 euro) i jest on uzależniony od ilości stacji, które przejedziemy. Najtańszy bilet kosztuje 160 jenów. Jako ciekawostkę można podać, że średnie spóźnienie wszystkich kolejek i pociągów w Japonii w ubiegłym roku wynosiło 6 sekund (wliczają się w to wszystkie opóźnienia, nawet te wynikające z klęsk żywiołowych). Tokio jest ogromne i nie obędzie się bez korzystania z metra. Z pewnością nie jest to miasto, które można zwiedzać wyłącznie pieszo. Jednak przy dobrym planowaniu obejdzie się bez wydawania fortuny na bilety. Tokio - atrakcje turystyczne Tokio to bardzo specyficzne miejsce jeżeli chodzi o atrakcje turystyczne. Wydaje mi się, że dla ludzi z Europy całe miasto jest jedną wielką atrakcją! Wszystko dziwi, zachwyca, szokuje. Nie ma tu także ścisłego centrum miasta. Miasto składa się z kilkunastu dzielnic, z których każda ma trochę inny klimat i swoje własne centrum. Zwiedzaj je powinniśmy właśnie dzielnicami. Przeczytaj również: Japonia - przewodnik turystyczny I tak mamy rozrywkowe Roppongi, Shinjuku i Shibuję, dziwaczne Harajuku, klasyczną Askausę, zakupową Ginzę i spokojne Ueno. Wszystkie dość blisko siebie, a zarazem tak odmienne. Czasem można się poczuć jakbyś był innym mieście. I to jest chyba największy urok Tokio - różnorodność. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. I podróżnicy nastawieni na zwiedzanie za dnia i miłośnicy nocnych uciech. Bilety wstępów również nie powinny nadszarpnąć w dużym stopniu naszego budżetu, o ile zamierzamy skupić się na najważniejszych miejscach. Warto po południu wjechać na szczyt Tokyo Tower lub SkyTree i zostać do zmroku, aby podziwiać nocną panoramę japońskiej stolicy. Warto odwiedzić Asakusę i zobaczyć imponującą Sensoji Temple, warto odwiedzić Hibya Park i ogrody cesarskie. Warto w końcu oddać się nocnym rozrywkom na Roppongi lub Shibuyi. Tokio - jedzenie Wydatki na wyżywienie to bardzo często lwia część tego, co zostawimy na wakacjach. Tokio z pewnością do tanich miast nie należy, ale przy odrobinie dobrego przygotowania nie powinniśmy mieć większych problemów, aby najeść się nie wydając przy tym zbyt dużo jenów. W naszej grupie wytworzyły się dwie małe podgrupki. Jedni mieli ambicje smakować lokalnej kuchni, drudzy woleli te pieniądze wydać na co innego, a stołować się jak najtaniej (zazwyczaj fast-fodach). Myślę, że każdy swój plan zrealizował. Warto zaznaczyć, że w Tokio różnego rodzaju bary i restauracje znajdują się na każdym rogu, albo i częściej. Króluje oczywiście kuchnia azjatycka (w szczególności dania lokalne i chińszczyzna). Pierwszego dnia trafiliśmy do chińskiego baru, gdzie za 500 yenów (5 euro) zamówiliśmy zestaw zupa + ryż z mięsem. Nie było to najlepsze, ale dało się zjeść. Uznaliśmy to jednak za nietrafiony eksperyment i od tej pory, każdy żywił się wedle własnych preferencji. Najtaniej wychodzą McDonald i BurgerKing. Tam za około 500 yenów można spokojnie najeść się do syta. Dodatkowym magnesem przyciągającym nas do BK była ogromna maszyna CocaColi, z której lać mogliśmy Sprita, Fantę, Colę itd w nieskończonej ilości smaków i kombinacji. Inną tanią alternatywą są markety takie jak 7Eleven, Lawson czy Family Mart, które znajdują się na każdym kroku. Tam możemy za niewielkie pieniądze kupić ciepłe przekąski np. parówkę w cieście, kotlety, nóżki kurczaka itd., różnego rodzaju ciastka na słodko i nie tylko oraz gotowe zestawy obiadowe w plastikowych pudełkach. Największym plusem jest fakt, że każdy taki sklep ma mikrofalę i sprzedawca wszystko co kupimy może nam na miejscu podgrzać. Nie zabrakło oczywiście tradycyjnego japońskiego sushi. Zaskoczy Was zapewne, że w Tokio nie było nam tak łatwo znaleźć bary z sushi. Spodziewałbym się ich jeden obok drugiego, a nawet zapytani miejscowi często rozkładali bezradnie ręce, albo kierowali nas do miejsca oddalonego np. o 20 minut. Polecić warto także bary, w których wszystko kosztuje 270-300 jenów. W tych miejscach można napić się i najeść do syta stosunkowo niedrogo. Łatwo je rozpoznać ponieważ zauważycie wielkie napisy ceny, na witrynach, plakatach, ulotkach, neonach itd. Jednym z najpopularniejszych takich barów jest np. Torikizoku w dzielnicy Roppongi, wiele takich miejsc znajdziemy także na Shinjuku. Tokio - życie nocne Ciężko w skrócie opisać nocne życie Tokio. Jest ono tak barwne i różnorodne, że nie sposób jest nie znaleźć czegoś dla siebie. My postanowiliśmy wycisnąć jak najwięcej. Wieczory zazwyczaj zaczyna się w barach lub pubach. To tu Japończycy spotykają się ze znajomymi, jedzą, piją, rozmawiają. Ceny oczywiście różne. Najkorzystniej jak już wspomniałem wychodzą miejsca “Wszystko po ...”. Jest to fajne miejsce na początek, bo daje możliwość rozmowy, potem o to już ciężko. Następnie swoje kroki skierować możemy do wszechobecnych barów karaoke lub dyskotek. My spróbowaliśmy i tego i tego. Kluby w Tokio nas oczarowały. Wyglądem nie różnią się bardzo od znanych nam europejskich standardów, ale klimat jest już zupełnie inny. Nam całe szczęście udało się znaleźć klub dla miejscowych, w którym byliśmy jedynymi białymi osobami i nie lada ciekawostką. Japończycy bawią się przy największych hitach amerykańskich. Królują Nicky Minaj, David Guetta, Flo Rida itd. Pochwalić należy tamtejszych DJ-ów, którzy tak prowadzą imprezy, że nie masz ochoty siadać ani na chwilę. Dodać należy, że mieliśmy bardzo dużo szczęścia z klubami, bo te, które odwiedziliśmy naprawdę zdały egzamin. Najlepsza dzielnica - Shibuya. Dyskoteki w Tokio są jednak bardzo drogie. Zazwyczaj za wejście zapłacić trzeba 3000JPY (ok. 120zł). Za samo wejście! Zdarzają się jednak dni, w których cenę tę można zbić do 1000. Ceny na barze również dość wysokie. Piwo 500JPY (ok. 20zł), szot 500JPY, woda 500JPY, drinki i koktajle jeszcze droższe. W porównaniu do polskich warunków - kosmos! Inną opcją spędzania nocy w Tokio jest wyjście na karaoke. Dla miłośników tej rozrywki - pozycja obowiązkowa. Bary karaoke w Japonii działają trochę na zasadzie hoteli. Piękna oświetlona recepcja, w której wynajmujesz pokój na określony czas. Potem pozostaje już tylko dobra zabawa w prawdziwie japońskim stylu. Przy sześciu osobach koszt wynajęcia wynosi około 1000JPY (40zł). Sporo takich miejsc znajduje się na Roppongi i Shinjuku. Tokio - ogólne wrażenia Wyjazd do Tokio od dawna siedział mi w głowie. Byłem przeszczęśliwy, kiedy udało się w promocji zabukować loty i rozpocząłem przygotowania do wyjazdu. Japońska stolica w 100% sprostała moim oczekiwaniom. Samo miasto jest niesamowite. Podkreślę to jeszcze raz, każdy znajdzie tu coś za siebie. Wciąga i zachwyca zarówno za dnia, jak i w nocy. Co ważne dość regularnie pojawiają się promocje linii lotniczych do Japonii i nie ukrywam, że mam ogromną nadzieję, że niedługo kolejny raz będę mógł z nich skorzystać. Was zachęcam do tego samego :) Tokio - podsumowanie wydatków Loty na trasie Warszawa - Rzym - Tokio - Paryż - Warszawa: 1350 PLN Hotel: 540 PLN (za 6 nocy) Bilety komunikacji miejskiej: 100 PLN Jedzenie + napoje: 250 PLN Bilety wstępu: 80 PLN Razem: 3220 PLN Do tego doliczyć trzeba pamiątki, wyjścia do klubów i tego typu rozrywki, ale ich nie wliczam ponieważ jest to sprawa osobista i u każdego wydatki te będą inne. comments powered by
Tanie Noclegi dla Pracowników Firm Budowlanych. 35 zł/za dobę do negocjacji. Kraków, Stare Miasto - 23 października 2023. Kwatery Pracownicze wiele miejsc i lokalizacji. Nataniej. 14 zł. Kraków, Bronowice - Odświeżono dnia 28 października 2023. Noclegi Kwatery tylko dla pracowników. Wiele lokalizacji.
Wyprawa do Tokio – o co zadbać, co spakować i przede wszystkim, jak planować wyjazd, żeby nie dać się zaskoczyć niemiłym niespodziankom? Zacznijmy od potrzebnych dokumentów – obywatele polscy potrzebują jedynie ważnego paszportu, jeśli udają się do Japonii w celach turystycznych lub biznesowych. Na japońskim lotnisku otrzymamy wizę na 90 dni. Loty z Polski do Tokio również nie są problemem, choć żadna lina nie obsługuje ich bezpośrednio. Najczęściej czeka nas przesiadka we Frankfurcie lub Monachium. Podróż za jeden uśmiech? Lot trwa ok 16-17 godzin i wbrew pozorom, niekoniecznie musi kosztować majątek. W licznych serwisach oferujących tanie połączenia lotnicze, można kupić bilet w obie strony za ok 2,5 tysiąca zł. Warto zaplanować podróż odpowiednio wcześniej, co pozwoli zaoszczędzić całkiem sporo pieniędzy. Podobnie wygląda sprawa z noclegami. Rezerwując je z większym wyprzedzeniem, łatwiej będzie uzyskać atrakcyjną cenę. Szukania noclegów nie warto odkładać na ostatnią chwilę, nie tylko z powodu oszczędności. Jeśli zostawimy sobie mało czasu na poszukiwania, może się okazać, że nie znajdziemy odpowiadającego nam miejsca. Planując wyjazd do Tokio warto zarezerwować hotel z większym wyprzedzeniem, foto: Hotele w Tokio Trzeba pamiętać o tym, że hotele w Tokio są dosyć drogie, więc nawet za tańsze opcje, możemy słono zapłacić. Ciekawym rozwiązaniem są oczywiście słynne hotele kapsułowe, w których wynajmuje się po prostu wąską tubę, wyposażoną w materac, lampkę, telewizor i klimatyzację, jednak jest to wyjście dla tych, którzy do hotelu wracają wyłącznie na nocleg. Pełny portfel Kolejną istotną rzeczą jest waluta. Japońskie jeny są trudnodostępne. Nie zawsze można je wymienić z dnia na dzień, najlepiej dowiedzieć się wcześniej, czy kantor w ogóle ma jeny na sprzedaż. W odwrotną stronę sprawa jest jeszcze trudniejsza, polskie złote w Japonii są praktycznie niewymienialne. Jeśli chcemy zabrać gotówkę oprócz jenów warto mieć w portfelu także dolary amerykańskie, kanadyjskie lub funty brytyjskie. Pieniądze można wymieniać w japońskich bankach, trzeba jednak pamiętać o ich wysokiej marży. Dlaczego tak ważne jest posiadanie gotówki? Płacenie kartą w Japonii nie jest tak popularne jak u nas, w dodatku nie wszędzie przyjmuje się polskie (i ogólnie europejskie) karty. Podobnie w przypadku bankomatów – nie z każdego możemy wyciągać pieniądze. Pewne są pod tym względem bankomaty ATM, które znajdują się w sklepach sieci 7eleven oraz na pocztach. Nie jest to jednak tanie wyjście, ponieważ kurs przelicza się na euro, a dopiero później na jeny. Jak nie zaginąć w wielkim mieście Telefon. Rzecz dziś już niezbędna, powinien działać w standardzie GSM 1900, jeśli chcemy, by działała w Japonii polska karta SIM. W Japonii można korzystać z Internetu na stacjach metra lub dzięki karcie B-mobile Visitor SIM Na stacjach Tokyo Metro istnieje darmowe WiFi, a jeśli chcemy mieć dostęp do Internetu wszędzie, dobrym wyjściem będzie B-mobile Visitor SIM, karta umożliwiająca dostęp do sieci przez 2 tygodnie. Z pewnością może okazać się bardzo przydatna, zwłaszcza do tego, by wygodnie korzystać z map i nawigacji. Pamiętajmy też, ze napięcie w Japonii to 100V – konieczne jest wzięcie ze sobą przejściówki. Mając już najpotrzebniejsze rzeczy: lot, dokumenty, nocleg, telefon, możemy przejść do samego zwiedzania miasta. Komunikacja jest tu na najwyższym światowym poziome, a bilety nie są drogie – jednoprzejazdowy bilet na metro to koszt porównywalny z biletami w Polsce. Samo metro obsługuje kilka firm, można jednak kupić kartę Pasmo lub Suica, które będą ważne na wszystkich liniach. Wystarczy ją naładować i można podróżować bez obaw. Jeśli korzystamy z biletów jednorazowych i kupimy zły bilet, można go zwrócić. Uczta dla podniebienia czyli japońskie przysmaki Co jeść na miejscu? To oczywiście temat-rzeka. Zależy od tego czego oczekujemy i na co nas stać. Na szczęście, nawet tańsze opcje pozwolą nam spróbować japońskich smaków, bo tutaj nawet jedzenie z torebki może smakować egzotycznie. Sushi jest jednym z najpopularniejszych dań japońskich, foto: Niejedna „chińska zupka” ma tu więcej składników niż nasz rodzimy żurek. Popularne są sklepy combini, w których można kupić między innymi gotowe specjały japońskiej kuchni, odpowiednie do zjedzenia w drodze. Jest też oczywiście cała gama potraw instant, które może przygotować obsługa sklepu. Nawet planując jak najtańszą podróż, warto choć raz spróbować jedzenia w tradycyjnej restauracji. Podstawą tutejszej kuchni są ryby, owoce morza i wszystko co morze ma do zaoferowania. Ciężko wyobrazić sobie wyjazd do Włoch bez spróbowania lokalnej pizzy, tak jak nie sposób nie skosztować w Tokio ramenu – rosołu z makaronem i licznymi dodatkami rybą, wołowiną, jajkiem, kapustą. To potrawa, której w przeciwieństwie do sushi, w Polsce raczej nie znajdziemy, choć oczywiście i sushi warto spróbować w kraju, w którym powstało. Weganom i wegetarianom może być nieco trudniej niż w innych krajach, jednak oni dadzą radę znaleźć tradycyjne potrawy, które nadają się także dla nich. Z przewodnikiem w dłoni Samo zwiedzanie Tokio to temat na osobny artykuł. Co zobaczyć? Wybierając się w tak daleką podróż chciałoby się zwiedzić wszystko, co tylko się da. Punkty „obowiązkowe”, jak Luwr w Paryżu, to świątynia Meiji, targ rybny, dzielnica Asakusa wraz z tradycyjnym budownictwem i świątynią Senso-ji. Ciekawym miejscem jest Harajuku, dzielnica mody, w której nie tylko swoje butki mają popularne sklepy, ale także można spotkać ludzi ubranych niczym postaci z japońskich kreskówek. Akihabara to z kolei dzielnica, w której rozkochają się miłośnicy elektroniki. Znajdują się tu między innymi liczne lokale z grami, w tym popularnym w Japonii Pachinko. To, co wybierzemy, zależy już od naszych upodobań. Planując zwiedzanie, należy pamiętać o pogodzie. Do Tokio najlepiej przyjechać wiosną lub jesienią, kiedy temperatury są umiarkowane – ok 10-20 stopni. Pogoda jest tu zmienna, to także należy uwzględnić, przy planowaniu zwiedzania. Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi!Sprawdź apartamenty w Tokio i znajdź ofertę odpowiednią dla Twoich potrzeb. Baza 1,3 miliona obiektów, ceny do 30% taniej. Sprawdź!
(stolica) Recenzje noclegów w Tokio Przed zamówieniem hostela lub hotela proponuję zajrzeć na opinie noclegów bezpośrednio na stronie internetowej Opinie gości i ich doświadczenie z zakwaterowaniem dostarczą cennych informacji. A potem będę zadowolony, jeśli zarezerwujesz zakwaterowanie za pomocą poniższego formularza tutaj na stronie. Znalezienie zakwaterowania w Tokio Data przyjazdu: dzień , miesiąc , rok Liczba nocy: Liczba osób: Jak zamówić zakwaterowanie Wybierasz zakwaterowanie według daty pobytu i liczby osób Zapłacisz depozyt + opłatę transakcyjną (około 2 USD). Następnie otrzymasz dane kontaktowe zakwaterowania zarezerwowanego (telefon, e-mail, strona internetowa) na e-mail. Po przybyciu do hostelu lub hotelu zapłacisz resztę ceny noclegu. Możesz anulować rezerwację zgodnie z zasadami anulowania rezerwacji konkretnego hotelu lub hostelu. Zasady anulowania rezerwacji możesz zobaczyć na prezentacji hotelu lub hostelu. Jeśli nie dokonać anulowania i nie przyjechać do hotelu lub hostelu, opłata za pierwszy nocleg może być odjęta z Twojego konta bankowego. Jeśli potrzebujesz pomocy, możesz do mnie na innych serwerach Usługa rezerwacji hosteli, hoteli i innych rodzajów zakwaterowania w tej części strony jest obsługiwana przez firmę Limited, Dublin. Firma Limited jest odpowiedzialna za wszystkie aspekty usługi b4lJ.